Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywają ostatnio liczeni już w tysiącach fani De Facto. Tydzień temu ich pupile zaprezentowali tragiczną formę i ulegli drużynie Ibupromu Max 4:6, wczoraj zaś wznieśli się na wyżyny swych niebagatelnych umiejętności i pokonali mocny zespół QRC Kompozyty aż 11:1!

Zgromadzeni na trybunach kibice trojga płci po raz pierwszy w tym sezonie mieli okazję ujrzeć cechę, z której słynie De Facto, czyli wyśmienitą obronę. A że z przodu szalał Mateusz Lubański… Ten młokos teoretycznie powinien dopiero uczyć się fachu agenta i pobierać lekcje od starszych kolegów. Jak tłumaczył mu przed meczem Jacek Dudała, magna fuit quondam capitis reverentia cani. Młody zawadiaka ani jednak myśli chylić czoła przed innymi i seryjnie zdobywa gole oraz wypracowuje je kolegom. Wczoraj dziurawił siatkę bramki QRC sześciokrotnie i w efekcie z dziesięcioma trafieniami wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Wygląda na to, iż De Facto zyskało w jego osobie snajpera wyborowego, który pozwoli w końcu fanom drużyny zapomnieć o Oliwierze G., który zamienił pelerynkę superbohatera na obcisłe body i bryluje na europejskich wybiegach.

Po dwie bramki dołożyli Jacek Dudała i Marcin Dymalski, a jedną Artur Kamiński. Co ciekawe, aż trzech graczy De Facto obchodziło wczoraj urodziny. Wygrywając mecz, sprawili sobie wymarzony prezent, porównywalny może tylko z My Little Pony. Jeśli jednak utrzymają formę, nasz sponsor rozważy obdarowanie ich upragnionymi kucykami.

Kolejne spotkanie w środę, 11. kwietnia o godz. 20:00, a przeciwnikiem bedzie drużyna M + W Group Lions Team.