Team rajdowy

Agencja Detektywistyczna de facto Haraś i Adamczyk Sp. J. jest sponsorem teamu rajdowego Grzegorz Grzyb i Daniel Siatkowski jeżdżącym Peugotem 207 Super 2000. Załoga startuje i walczy w tym sezonie o 3 mistrzowskie Tytuły tj:. Mistrzostwo Polski, Mistrzostwo Słowacji, Mistrzostwo Czech. Załączamy zdjęcia auta z rajdu z naszymi reklamami i komentarze prasowe koncernu PEUGEOT.
Galeria zdjęć (kliknij)
Komentarze prasowe: 1 2

Dobroczyńcy ludzkości

Gracze De Facto mają naprawdę dobre serca. W tradycji tatrzańskiej zwano by ich Janosikami, w sherwoodzkiej zaś Robin Hoodami wrocławskiej ligi Piłka Plus. Wszystko dlatego, że zabierają bogatym, a oddają biednym. Punkty, oczywiście.

Wczorajszy mecz z WSB budził w obozie agentów poważne obawy. Wprawdzie historia dotychczasowych starć z tą drużyną jest dla De Facto nader korzystna, ale to jednak aktualny mistrz ligi, a nasi chłopcy znajdują sie ostatnio w formie trochę tylko lepszej od MKS Parasol. Dodatkowo w drużynie zapanowała epidemia tajemniczej egzotycznej choroby, przywiezionej przez znanego libertyna z dalekich wojaży, w związku z czym awaryjnie ściągnięto na mecz znanego zabijakę, Mariusza Skwarę.

Tradycji stało się jednak zadość. Ekipa De Facto po raz kolejny skutecznie zmobilizowała się na starcie z silnym przeciwnikiem i odniosła przekonujące, choć nie tak znowu pewne zwycięstwo 7:4. Pierwsze cztery bramki zdobył oczywiście Mateusz Lubański, który ponownie – jak określiłby to stronnik senatora Koguta – „był bardzo wyśmienity”. Po golu dołożyli Marcin Dymalski, Marek Kozłowski i debiutant Mariusz Skwara.

W tym miejscu stanowczo pragniemy zaprzeczyć złośliwym pogłoskom, jakoby wyniki De Facto uzależnione były od obecności na trybunach tajemniczej długowłosej istoty obdarzonej nadnaturalnymi mocami. To obrzydliwe pomówienia, a autor plotki o rzekomym przybyciu wzmiankowanej istoty na stadion drogą powietrzną za pomocą prymitywnego urządzenia sprzątającego niech lepiej wystrzega się czarnych kotów, drabin i cmentarzy.

Kolejne spotkanie rozegrane zostanie w piątek, 27. kwietnia, a naprzeciw naszych agentów stanie drużyna Michałków.

Huśtawka

Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywają ostatnio liczeni już w tysiącach fani De Facto. Tydzień temu ich pupile zaprezentowali tragiczną formę i ulegli drużynie Ibupromu Max 4:6, wczoraj zaś wznieśli się na wyżyny swych niebagatelnych umiejętności i pokonali mocny zespół QRC Kompozyty aż 11:1!

Zgromadzeni na trybunach kibice trojga płci po raz pierwszy w tym sezonie mieli okazję ujrzeć cechę, z której słynie De Facto, czyli wyśmienitą obronę. A że z przodu szalał Mateusz Lubański… Ten młokos teoretycznie powinien dopiero uczyć się fachu agenta i pobierać lekcje od starszych kolegów. Jak tłumaczył mu przed meczem Jacek Dudała, magna fuit quondam capitis reverentia cani. Młody zawadiaka ani jednak myśli chylić czoła przed innymi i seryjnie zdobywa gole oraz wypracowuje je kolegom. Wczoraj dziurawił siatkę bramki QRC sześciokrotnie i w efekcie z dziesięcioma trafieniami wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Wygląda na to, iż De Facto zyskało w jego osobie snajpera wyborowego, który pozwoli w końcu fanom drużyny zapomnieć o Oliwierze G., który zamienił pelerynkę superbohatera na obcisłe body i bryluje na europejskich wybiegach.

Po dwie bramki dołożyli Jacek Dudała i Marcin Dymalski, a jedną Artur Kamiński. Co ciekawe, aż trzech graczy De Facto obchodziło wczoraj urodziny. Wygrywając mecz, sprawili sobie wymarzony prezent, porównywalny może tylko z My Little Pony. Jeśli jednak utrzymają formę, nasz sponsor rozważy obdarowanie ich upragnionymi kucykami.

Kolejne spotkanie w środę, 11. kwietnia o godz. 20:00, a przeciwnikiem bedzie drużyna M + W Group Lions Team.

Oklep po chińsku

Prawdopodobnie najgorszy w swej krótkiej historii mecz rozegrała wczorajszego wieczoru drużyna De Facto. Porażka 4:6 z Ibupromem Max jest dość niespodziewana, ale całkowicie zasłużona. Nie warto przytaczać przebiegu całego pojedynku, dość rzec, iż po przejściowych kłopotach nasi agenci wyszli na prostą i w 43. minucie prowadzili 4:2. Wówczas jednak coś się w drużynie zepsuło i udało jej się dokonać rzadkiej sztuki straty 4 bramek w 7 minut. Najlepsza obrona ligi ubiegłego sezonu pozostała tylko miłym wspomnieniem, za co winą należy równomiernie obarczyć graczy wszystkich formacji.

Najłatwiej byłoby stawiać kolejno pod pręgierzem kolejnych graczy, ale zabieg taki nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu. Marcin Dymalski czy Jacek Dudała znakomicie zdają sobie sprawę z faktu, że grają znacznie poniżej własnych możliwości. Pozostaje pytanie, jak dotrzeć do nich oraz pozostałych agentów i co uczynić, by na nowo odkryli radość grania. By uporać się z tym zagadnieniem, prezes klubu zatrudnił renomowaną panią psycholog, która z powodzeniem współpracowała już m.in. z olimpijskimi reprezentacjami Grenlandii czy Sahary. Po pierwszych rozmowach postawiła wstępną diagnozę, iż kłopoty naszych asów mają podłoże seksualne. Z niecierpliwością czekamy na szczegóły.

Tymczasem najbardziej aktywny seksualnie gracz De Facto mecz z Ibupromem opuścił, oddając się w zamian niewyszukanej rozpuście podczas zajęć aqua aerobiku dla pań 60+. Zaskoczonym fanom wyjaśniamy, iż nawet wybujałe ponad miarę libido Maćka potrzebuje od czasu do czasu chwili wytchnienia w postaci zwyczajnego spółkowania. Spieszymy jednak uspokoić, że nasz libertyn pozostaje sobą, powtarzając jak mantrę znaną maksymę, w myśl której nie ma takiego prawa, którego by gładki kuper obalić nie zdołał. I po krótkim odpoczynku znowu weźmie się za bary z fizyką, biologią, anatomią etyką czy kodeksem karnym.

Następnym przeciwnikiem będzie drużyna QRC Kompozyty. Mecz odbędzie się w środę, 4. kwietnia o godz. 20:00.